jestem tylko swoim cieniem. znikam stojąc w świetle ulicznej latarni. otacza mnie mglisty dym papierosa, szkoda, że tylko z moich ust zwykle się wydobywający.
hah, jazz, blues i rock'n'roll.
odwiedziny pełne smaku wina.
ciepło pod kocem w panterkę.
czasem znowu chce mi sie gwizdac, ale to nie będzie taki dzień.
dzisiaj zasnę w sobie z Witkacym.
i smakiem innych ust na swoich.
[herbata.]
chciałabym bardzo już móc zacząć się czymś zajmować.
Rafał Wojaczek:
Ileż to jeszcze stronic nie zmazanych krwią głodną!
Lecz tenm co stał się mnie jedząc,
Wiersz rankiem napisany, nakarmiony nocą,
Czyż może nie być kobietą?
---
drętwienie ciała lub/i umysłu.
data, z która nic się nie zmieni.
po prostu będę dorosła.
świat nie upada na kolana, nie muszę go podnosić i czyścić mu spodni z błota na którym stoję.
wszystko jest inną bajką, snem potwora, koszmarem małej szmacianej laleczki.
wydłubuje szpilką drzazgi z drewnianego, starego krzesła, ile w tym zabawy.
i po co?
po to, żeby nie mieć skruchy i nie czuć zmieszania patrząc Ci w oczy?
najwyraźniej.
nikt tak powoli nie znikał z mojego życia jak Ty.
to Ciebie chciałabym wreszcie wydłubać szpilką.
uczepiony moich słabych myśli, królujesz na tak marnym piedestale.
żal mi Ciebie, tak jak żal mi samej siebie, a nawet trochę bardziej.
bo wiesz,
ja mam Jego,
a Ty..
Ty jesteś sam.
i oprócz przyzwyczajenia nic już dla mnie nie znaczysz.
-
Sic Luceat Lux
jedno słowo-nienasycenie.
pierwszy raz i drugi, potem kolejne, piąty, szósty.
demony ciała i umysłu, sieć doznań, scaleń, wizji; otwarcie oczu i poznanie, zamykanie i znów wizje.
nienasycenie. demony, które się nie kończą.
a potem chłodna z muzyka pobudka. odrobinę dumy, dwa razy więcej senności i budzenie umysłu i resztek ciala papierosami.
dcd 'anywhere out of the world'
potem tylko nikotyna. przeszkadzanie samej sobie i nie przeszkadzanie nikomu, kto otwiera oczy na taka sama szerokość jak ja moje wlasne.
poza tym brak wiary w samego siebie; czystość czy też nie; stukanie paznokciami po cudzych myślach.
'Z udana wesołością szedłem po wilgotnym asfalcie, łzawe, spowite mgłą światła latarń patrzyły przez chłodną, wilgotną szarugę i wysysały z mokrej ziemi leniwe odbicia światełek.'
H.H.
endorfiny i feromony to takie cudowne połączeniem, przy czym zwykle pierwsze jest wynikiem drugiego.
cos się dzieje dziwnego, wisi w powietrzu. makijaż robiony o 5 rano, przy trzydziestej godzinie bez snu, listonosz, który straszny zbyt namolnym pukaniem do drzwi.
ale jesteś.
wielogodzinne kłucie za mostkiem, herbata za herbatą i nastrój liryczny.