-wejdziesz na chwilę? wejdziesz? zostaniesz?
opcja jak prosto z literatury.
oczy więdną na tuż przed spotkaniem świtu.
zapachy mieszają się, tytoń, dym, śnieg.
mój umysł funkcjonuje-znajduję odpowiednia frazę i dostrajam do niej resztę; odpowiednie zdanie, werbalne przekształcenia myśli.
smsy.
budzik na ósmą.
niedowierzanie.
dobranoc, dobranoc.
już późno.
-wejdziesz na chwilę? wejdziesz?zostaniesz?
opcja jak prosto z literatury.
.
15 lut 2010
13 lut 2010
'moje sny to okrutny żart. drwią sobie ze mnie.'
zanuć mi tę melodię prosto do ucha, prosto do wnętrza usypiającej głowy.
nie chcę być Twoim króliczkiem, jeśli mam potem leżeć razem z pozostałymi na tym martwym stosie.
nie chcę.
herbata straciła smak, więc przestałam oblizywać usta.
i chociaż lubię nago przemierzyć Twoje mieszkanie wśród zakurzonych książek (wtedy kiedy nie widzisz), to dzisiaj patrze na Twoje usta i po prostu chce mi się śmiać.
nie, nie tak po prostu. chce mi się śmiać z siebie.
bo herbata straciła smak, a ja nie mam co zapalić.
bo za dużo o tym myślę.
czasem dobrze o tym komuś powiedzieć.
muszę czymś przeczyścić umysł. moje myśli powracają do tablet.
moczę głowę w zimnej głowie i wystawiam za okno.
mdli nadal.
zostań ze mną. potrzymaj mnie za rękę.
zanuć tę melodię prosto do ucha..
'moje sny to okrutny żart. drwią sobie ze mnie.'
nie chcę być Twoim króliczkiem, jeśli mam potem leżeć razem z pozostałymi na tym martwym stosie.
nie chcę.
herbata straciła smak, więc przestałam oblizywać usta.
i chociaż lubię nago przemierzyć Twoje mieszkanie wśród zakurzonych książek (wtedy kiedy nie widzisz), to dzisiaj patrze na Twoje usta i po prostu chce mi się śmiać.
nie, nie tak po prostu. chce mi się śmiać z siebie.
bo herbata straciła smak, a ja nie mam co zapalić.
bo za dużo o tym myślę.
czasem dobrze o tym komuś powiedzieć.
muszę czymś przeczyścić umysł. moje myśli powracają do tablet.
moczę głowę w zimnej głowie i wystawiam za okno.
mdli nadal.
zostań ze mną. potrzymaj mnie za rękę.
zanuć tę melodię prosto do ucha..
'moje sny to okrutny żart. drwią sobie ze mnie.'
12 lut 2010
joy division-she's lost control
zadziwiasz mnie.
tak jak wtedy, gdy zaciągasz się i chowasz twarz za poduszką, po chwili się z niej dymi.
chciałabym żyć. uśmiech już mi tego nie gwarantuje.
szantażuję samą siebie, grożąc, że więcej Cię nie zobaczę.
gdyby mi się udało dotrzymać tej 'obietnicy', pewnie bym się uratowała.
zostanę w stanie niespokojnym i nie zrobię sobie tej przyjemności.
po co mi tylko takie glupie wspomnienia? niech będzie głupia rzeczywistość.
wspomnienia już mam w tych dźwiękach.
niech i tak będzie.
zamykam stęsknione oczy i niech im się przyśni znowu.
niech im się przyśni.
tak jak wtedy, gdy zaciągasz się i chowasz twarz za poduszką, po chwili się z niej dymi.
chciałabym żyć. uśmiech już mi tego nie gwarantuje.
szantażuję samą siebie, grożąc, że więcej Cię nie zobaczę.
gdyby mi się udało dotrzymać tej 'obietnicy', pewnie bym się uratowała.
zostanę w stanie niespokojnym i nie zrobię sobie tej przyjemności.
po co mi tylko takie glupie wspomnienia? niech będzie głupia rzeczywistość.
wspomnienia już mam w tych dźwiękach.
niech i tak będzie.
zamykam stęsknione oczy i niech im się przyśni znowu.
niech im się przyśni.
sny.
I.
stoję na cienkiej, wysokiej barierce. po jednej stronie On, pali papierosa, dym kłuje mnie w oczy, wyciaga do mnie ręce, Jego oczy świecą się złowieszczo. po drugiej stronie Ty, roześmiany.
na którą stronę skoczyć?
zamykam oczy.
poczekam aż powieje wiatr.
poczekam aż powieje tak, że spadnę w Twoja stronę.
nie ufam wam obojgu, ale Jemu mniej niż Tobie.
II.
chyba spadłam w Twoją stronę skoro śnię następnie Nas w pościeli.
po przebudzeniu mam do siebie pretensje, że mi się przyśniłeś.
stoję na cienkiej, wysokiej barierce. po jednej stronie On, pali papierosa, dym kłuje mnie w oczy, wyciaga do mnie ręce, Jego oczy świecą się złowieszczo. po drugiej stronie Ty, roześmiany.
na którą stronę skoczyć?
zamykam oczy.
poczekam aż powieje wiatr.
poczekam aż powieje tak, że spadnę w Twoja stronę.
nie ufam wam obojgu, ale Jemu mniej niż Tobie.
II.
chyba spadłam w Twoją stronę skoro śnię następnie Nas w pościeli.
po przebudzeniu mam do siebie pretensje, że mi się przyśniłeś.
nieznosna lekkosc bytu
'Myślę o Tomaszu już od wielu lat. Ale dopiero w świetle tych rozważań zobaczyłem go jasno. Widzę go stojącego w oknie i patrzącego przez podwórko na ścianę przeciwległej kamienicy. Nie wie, co robić.
Po raz pierwszy spotkał Teresę przed trzema tygodniami w jednym z małych czeskich miast. Spędzili razem zaledwie godzinę. Odprowadziła go na dworzec i czekała aż do momentu, gdy wsiadł do pociągu. W dziesięć dni później przyjechała do niego. Kochali się jeszcze tego samego dnia.'
M.Kundera
Po raz pierwszy spotkał Teresę przed trzema tygodniami w jednym z małych czeskich miast. Spędzili razem zaledwie godzinę. Odprowadziła go na dworzec i czekała aż do momentu, gdy wsiadł do pociągu. W dziesięć dni później przyjechała do niego. Kochali się jeszcze tego samego dnia.'
M.Kundera
11 lut 2010
bonobo-pick up
pamiętać, kiedy się odkryło cudowną niepamięć.
paranoja. (!)
ręce w śniegu po łokcie. i tak nie umiem stanąć na rękach.
dzisiaj nie mam ochoty na nocne rozmowy.
zostanę z książką.
chociaż bardziej niz z nia pewnie z jej zapachem.
krolestwo za papierosa.
paranoja. (!)
ręce w śniegu po łokcie. i tak nie umiem stanąć na rękach.
dzisiaj nie mam ochoty na nocne rozmowy.
zostanę z książką.
chociaż bardziej niz z nia pewnie z jej zapachem.
krolestwo za papierosa.
10 lut 2010
animal magic.
obiecuję, że będę niegrzeczna.
tusz kruszący się na policzki.
rozmazujący się na pościeli.
poza tym przecież nic sobie nie obiecywaliśmy.
-
nocne rozmowy. :)
tusz kruszący się na policzki.
rozmazujący się na pościeli.
poza tym przecież nic sobie nie obiecywaliśmy.
-
nocne rozmowy. :)
all tomorrow's parties
sto lat, Tomaszu.!
i bylo prawie tak jak chcialam.
upiłam się znacznie bardziej, ale nie ma nic przyjemniejszego, niż uspokoić kręcenie w głowie, kładąc ją na męskim ramieniu.
wódka, nalewka i wino. mieszanka powodująca zamieszanie świata.
dobrze było, dobrze.
i bylo prawie tak jak chcialam.
upiłam się znacznie bardziej, ale nie ma nic przyjemniejszego, niż uspokoić kręcenie w głowie, kładąc ją na męskim ramieniu.
wódka, nalewka i wino. mieszanka powodująca zamieszanie świata.
dobrze było, dobrze.
9 lut 2010
A quick fix of melancholy.
to teraz rozliczmy się ze wszystkich nieczystości, wobec własnego ciała w lustrze, wobec ulverowych dźwięków.
widzę siebie pośród tych zgrzytów i trzasków.
nagie ciało otoczone szaro fioletową poświatą.
cień rzęs na policzkach.
puste butelki po winie.
próbuje nie delikatnie i nie powoli, ale nagle, drastycznie, szorstko, przybrać nową rolę.
mdłości i ból brzucha.
mdłości i ból głowy.
wszystkie zadrapania, przetarcia, zaczerwienienia, siniaki, utrzymują się na ciele uroczo dlugo.
skończyłam. teraz tylko dopiję herbatę, zaparzę nową, otworzę książkę.
...
widzę siebie pośród tych zgrzytów i trzasków.
nagie ciało otoczone szaro fioletową poświatą.
cień rzęs na policzkach.
puste butelki po winie.
próbuje nie delikatnie i nie powoli, ale nagle, drastycznie, szorstko, przybrać nową rolę.
mdłości i ból brzucha.
mdłości i ból głowy.
wszystkie zadrapania, przetarcia, zaczerwienienia, siniaki, utrzymują się na ciele uroczo dlugo.
skończyłam. teraz tylko dopiję herbatę, zaparzę nową, otworzę książkę.
...
ArchAngel
zapętlenie (jak tych sześciu ludzi, którym robi się niedobrze, sześć razy u Lyncha).
rubinowofioletowe usta od wina. medytacja nad śpiącym męskim ciałem.
złość na własne myśli-dla mojej osoby przecież nie ma przeznaczonych takich wartości.
jestem tylko ciałem. ciałem, czasem coś powiem, popatrzę z ukosa.
więcej niczym nie jestem.
wypowietrzenie i przepalenie.
sciagam ubrania ze zmarzniętego po spacerze ciała, wchodzę do ciepłej wody, korzystam, że nikogo nie ma w domu, zapalam papierosa w wannie.
przede mną cieżki, pijacki dzień (przynajmniej taka mam nadzieję).
nie zjem nic, więc upiję się bardziej.
zamknę oczy, więc do mnie przyjdziesz.
zawsze wtedy przychodzisz.
zapalimy razem papierosa, a potem się pomyśli.
nie, nie pomysli się. po prostu się zrobi.
wielu butelek wina, wielu papierosów.
jako takiego humoru.
tego sobie życzę w dzień urodzin Tomka.
rubinowofioletowe usta od wina. medytacja nad śpiącym męskim ciałem.
złość na własne myśli-dla mojej osoby przecież nie ma przeznaczonych takich wartości.
jestem tylko ciałem. ciałem, czasem coś powiem, popatrzę z ukosa.
więcej niczym nie jestem.
wypowietrzenie i przepalenie.
sciagam ubrania ze zmarzniętego po spacerze ciała, wchodzę do ciepłej wody, korzystam, że nikogo nie ma w domu, zapalam papierosa w wannie.
przede mną cieżki, pijacki dzień (przynajmniej taka mam nadzieję).
nie zjem nic, więc upiję się bardziej.
zamknę oczy, więc do mnie przyjdziesz.
zawsze wtedy przychodzisz.
zapalimy razem papierosa, a potem się pomyśli.
nie, nie pomysli się. po prostu się zrobi.
wielu butelek wina, wielu papierosów.
jako takiego humoru.
tego sobie życzę w dzień urodzin Tomka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


