zapamiętałam te dźwięki, wiesz?
paliłam wtedy papierosa.
potrafię przypomnieć sobie zapach.
chyba niedługo potem zasnęłam.
''Sen, który mię trapił w nocy i obudził, był wykładnikiem lęku''
W. Gombrowicz.
rozmyślanie wszystkich opcji.
wszystkie notatki staja się nagle zbyt prywatne, zbyt intymne, by je zapisywać tutaj. odkopałam zeszyt i kreślę myśli godzinami.
bezsenna noc. dwa filmy, ja i zeszyt.
sama sobie zapracowałam no to. nieuwagą.
dwie maszynki skręcające patrzą na mnie z blatu.
no, nie macie co skręcać, a ja nie mam co palić.
nastają ciężkie czasy. ale idzie wiosna.
i to.. to powoduje, że chce do Ciebie przybiec.
że w ogóle mam ochotę biegać.
że otwieram okno, siadam na parapecie i po prostu patrzę. jestem.
czytam bardzo chaotycznie,. jednocześnie Kunderę, Witkacego, Gombrowicza i jeszcze ten romans, którego adaptacja tak bardzo mnie wzruszyła.
muzycznie złagodniałam. tak na wiosnę.
Shostakovich. Placebo. Holiday.
słuchawki na uszy.
spacer.
wiosna.
OBUDŹ SIĘ!
już nie ma 15 stopni na minusie!
wszystko jest tak zmieszane. musiałabym być mistrzem, żeby się w sobie nie pogubić.
''Śniły jej się na przemian trzy serie snów: pierwsza, w której szalały kotki, opowiadała o jej cierpieniach za życia. Druga pokazywała w nieskończonych wariantach obraz jej egzekucji. Trzecia mówiła o jej życiu po śmierci, kiedy poniżenie staje się stanem nieskończonym.
W tych snach nie było niczego do odszyfrowywania. Oskarżenie kierowane pod adresem Tomasza było tak jasne, że mógł tylko milczeć i ze spuszczoną głową gładzić rękę Teresy.
Oprócz tego, że były wymowne, jej sny były również piękne. Okoliczności tej nie dostrzegł Freud w swojej teorii snów. Sen jest nie tylko komunikatem (ewentualnie zaszyfrowanym komunikatem), ale również aktywnością estetyczną, grą wyobraźni, która jest wartością sama w sobie. Sen jest dowodem na to, że fantazja, marzenie o czymś, co się nie wydarzyło, należy do najgłębszych potrzeb człowieka. I tu jest korzeń zdradliwego niebezpieczeństwa snów. Gdyby sen nie był piękny, można by o nim szybko zapomnieć. A tymczasem Teresa wciąż powracała w myślach do swych snów, powtarzała je sobie w duchu, przemieniała w legendy. Tomasz żył pod hipnotycznym czarem męczącego piękna snów Teresy.
— Tereso, Teresko, dokąd mi odchodzisz? Przecież ty codziennie śnisz o śmierci, jak gdybyś naprawdę chciała odejść... – mówił jej, kiedy siedzieli koło siebie w kawiarni.
Był dzień, rozum i wola znów miały władzę. Kropelka czerwonego wina powoli ściekała po ściance kieliszka, a Teresa mówiła:
— Tomasz, to nie moja wina. Przecież ja wszystko rozumiem. Ja wiem, że mnie kochasz. Wiem, że te niewierności to nie jest żadna tragedia...
Patrzyła na niego z miłością, ale bała się nocy, która przyjdzie, bała się swoich snów. Jej życie rozpołowiło się. Walczyły o nią dzień z nocą.''
Milan Kundera ''Nieznośna lekkość bytu''.