.
7 maj 2010
6 maj 2010
różowa kula
Wybacz mi ojcze, unosi mnie ten prąd
Za chwilę będę daleko, daleko stąd, jak najdalej stąd
Różowa kula porwała mnie i spójrz
Nie mogę nawet Ci podać ręki, cóż inna jestem już
Powiedz mi i jak mam w to wszystko uwierzyć?
Powiedz mi i jak wierzyć?
Wybacz mi ojcze, nie mogę z Tobą być
Ten dawny spokój rozpłynął się i przyjaźni mej pękła cienka nić
Różowa kula porwała mnie i wiesz
Nic do radości mnie już nie zmusi, z mądrości swej sam się teraz
Śmiej, śmiej, śmiej...
Powiedz mi i jak mam w to wszystko uwierzyć?
Powiedz mi i jak wierzyć?
Wybacz mi ojcze być może ostatni raz
Nie pytaj o mnie przyjaciół, nie pytaj gwiazd
Powiedz mi i jak mam w to wszystko uwierzyć?
Powiedz mi i jak wierzyć?
Za chwilę będę daleko, daleko stąd, jak najdalej stąd
Różowa kula porwała mnie i spójrz
Nie mogę nawet Ci podać ręki, cóż inna jestem już
Powiedz mi i jak mam w to wszystko uwierzyć?
Powiedz mi i jak wierzyć?
Wybacz mi ojcze, nie mogę z Tobą być
Ten dawny spokój rozpłynął się i przyjaźni mej pękła cienka nić
Różowa kula porwała mnie i wiesz
Nic do radości mnie już nie zmusi, z mądrości swej sam się teraz
Śmiej, śmiej, śmiej...
Powiedz mi i jak mam w to wszystko uwierzyć?
Powiedz mi i jak wierzyć?
Wybacz mi ojcze być może ostatni raz
Nie pytaj o mnie przyjaciół, nie pytaj gwiazd
Powiedz mi i jak mam w to wszystko uwierzyć?
Powiedz mi i jak wierzyć?
5 maj 2010
Białostockiego lektura c.d.
miało być w nocy o pościeli, a zostałam przy zdjęciach porannych stóp.
fioletowy bez na stoliku, herbata, jazz, wszystko można by nazwać porannym, nawet o 15:22.
fioletowy bez na stoliku, herbata, jazz, wszystko można by nazwać porannym, nawet o 15:22.
o trwałości sztuki opowie mi ten dzień.
[][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][]
nie wiem po co, ale przyszło do mnie i jęczy. stuka obcasami ze zniecierpliwieniem. podgląda.
dokuczający prawy jajnik, coś o polityce. czarna kawa i słone paluszki.
blizny przy nadgarstkach to nie zawsze ciekawa historia.
odkrycie ma włosy koloru blond, ale ciemne słowa i dźwięki w środku, co jest niesłychanie podniecające.
w czwartek szaleństwo, a potem spokój i kontynuacja deszczowej mentalności majowej.
nienawidzę głuchych telefonów i ziewania w słuchawkę. chociaż to rozkoszne, nienawidzić mi to trzeba.
mrożona herbata, parapet, papieros, deszcz, deszcz, DESZCZ, parapet, papieros.
dobra, koniec, cisza, sen, bateria się kończy - zarówno moja osobista jak i ta w laptopie.
3 maj 2010
bez.
wszystko się zapętla, zauważyłeś?
i to, że znów robię się nieprzytomna w Twojej obecności.
ta kobieta, która klęczy w bramie, czy nie jest podobna do tego chłopca z bębenkiem przy dworcu?
opowiadanie o jakichś różnicach w myśleniu; nie umiem się skupić na słowach, kiedy patrzę na Twoje usta.
bez stoi na parapecie, szkoda, że nie umie mi wyczarować więcej niż sam zapach.
znów wykąpię się w błocie, jaka pewność.
z kultem przy uszach i trzecim okiem w dłoni.
kolejna pusta butelka po winie i kolejne szkło obijające się o zęby, idealne do odbijania śladów szminki, której nie zwykłam nosić.
nie zrobię nic, co bym chciała w tym deszczowym maju.
2 maj 2010
czarne słońca
znowu zlepek myśli na dwóch nogach.
pijaństwo z deszczowych chmur.
dwa koła roweru i męka w błocie.
kult-owo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




_c1892-3.jpg)
_1895.jpg)











