nie miałam ostatnio czasu ani ochoty.
ani powodu.
ostatnie tygodnie - tak, wszystko się pomieszało i pozmieniało.
idzie wiosna, oddycham nowym powietrzem. budzę się z zatęchłego zimowego snu, który towarzyszył mi kilka miesięcy.
piję, palę, ćpam. kolejne zwroty akcji, kolejne spotkania.
nowe wizje.
powiedzmy, że Ci się nie chce, że nigdy nie widziałeś tych powodów, że trzeba czarno na białym.
odbezpieczyć
rozkleić
rozerwać;
sine spojrzenia popielate dłonie fioletowe żyły
za pierwszym razem nie odczuwasz rzeczy prawdziwie, przysłaniasz rzeczywistość nadzieją i uśmiechem. wdzięczysz się, walczysz z materiałami.
dokładnie zapamiętujesz przez wszystkie zmysły.
3,5 mm x 3,5 mm doustnie.
teraz już wiesz, zmyślone wszechświaty są równoległe.
to uczucie jest jak pocisk.
.
28 lut 2012
9 lut 2012
15 sty 2012
autoclav 1.1
wygrałam, pnę się znowu.
zdobyć, stłamsić, ogłupieć.
historia, która na nowo się odtwarza,
śnieżne dziury, kroki.
przygotowałam sobie zakończenie.
to jest smak zimnej wody po wyjściu na szczyt.
:3 :v (^^^)
zdobyć, stłamsić, ogłupieć.
historia, która na nowo się odtwarza,
śnieżne dziury, kroki.
przygotowałam sobie zakończenie.
to jest smak zimnej wody po wyjściu na szczyt.
:3 :v (^^^)
11 sty 2012
tak bardzo chciałabym zrobić Ci krzywdę.
9 stycznia 2012 roku, poniedziałek, podwieczorek.
Taka tam, krótka alkoholizacja w małym tłumie, kilka łyków wódki, pół szampana, idee, brak ideałów. Siedzimy na sobie, kraczemy sobie do uszu te krótkie historyjki spełnienia, braku delikatności, budzenia się na czyjeś widzimisię, ciągnięcia za włosy, poobijanych, wytarzanych w szmince kolejnych, dobijanych razów. Teraz to tylko taka fascynacja, któryś kolejny stopień zaangażowania w fantazję (patrzę na jej oczy, zmarszczone czoło, widzę jak odpływa, widzę jak zaczyna zmyślać). Nie ma potrzeby budzić się z tego letargu, zimny styczniowy bruk zaczyna być odczuwalny w pośladkach, mrowienie łydek, nie wiem, gdzie się podziały moje papierosy. Nie wiem gdzie się podziała moja godność. Nie wiem czego słucham (te ich wypieki), a czego nie doświadczyłam, czym jest dzielenie się (seks w wielkim mieście, tylko brakuje nam stolika eleganckiej restauracji, drogich butów, kolejnych dwudziestu lat, i tak gadamy o penisach). Wychodzę z tej potwornie powtórnej sytuacji w sytuację niejasną, zderzam się z brudem ulic i męskich spojrzeń. Najpewniejsze padają krzyżowo, atakują zawsze z pewnym wyprzedzeniem, wiem o nich kilka sekund wcześniej. Ten głos w moich uszach znów zaczyna mieć znaczenie. Wyobraź sobie. Ciemna uliczka, ciemna sytuacja, śmiech, jasny, wredny śmiech.
Kup sobie zapalniczkę, po co się zmagać z mokrym pudełkiem zapałek pod deszczem.
9 stycznia 2012 roku, poniedziałek, podwieczorek.
Taka tam, krótka alkoholizacja w małym tłumie, kilka łyków wódki, pół szampana, idee, brak ideałów. Siedzimy na sobie, kraczemy sobie do uszu te krótkie historyjki spełnienia, braku delikatności, budzenia się na czyjeś widzimisię, ciągnięcia za włosy, poobijanych, wytarzanych w szmince kolejnych, dobijanych razów. Teraz to tylko taka fascynacja, któryś kolejny stopień zaangażowania w fantazję (patrzę na jej oczy, zmarszczone czoło, widzę jak odpływa, widzę jak zaczyna zmyślać). Nie ma potrzeby budzić się z tego letargu, zimny styczniowy bruk zaczyna być odczuwalny w pośladkach, mrowienie łydek, nie wiem, gdzie się podziały moje papierosy. Nie wiem gdzie się podziała moja godność. Nie wiem czego słucham (te ich wypieki), a czego nie doświadczyłam, czym jest dzielenie się (seks w wielkim mieście, tylko brakuje nam stolika eleganckiej restauracji, drogich butów, kolejnych dwudziestu lat, i tak gadamy o penisach). Wychodzę z tej potwornie powtórnej sytuacji w sytuację niejasną, zderzam się z brudem ulic i męskich spojrzeń. Najpewniejsze padają krzyżowo, atakują zawsze z pewnym wyprzedzeniem, wiem o nich kilka sekund wcześniej. Ten głos w moich uszach znów zaczyna mieć znaczenie. Wyobraź sobie. Ciemna uliczka, ciemna sytuacja, śmiech, jasny, wredny śmiech.
Kup sobie zapalniczkę, po co się zmagać z mokrym pudełkiem zapałek pod deszczem.
27 gru 2011
pornografia
Pornografio
czarnoksięska,
damsko-męska
kraino bezwstydnych snów,
pornografio,
czarna mapo
pełna białych plam,
to z tobą, w tobie
bez niepotrzebnych słów,
nadzwyczajnie szczęśliwie było nam.
Dziś,
gdy rozdzieliła nas
Bułgaria, Turcja, Grecja,
zostało, ach,
niewiele tak,
korespondencja:
Dziękuję za list.
Przepraszam, że nie mogę cię kochać.
Przepraszam, że dziękuję za list.
Pornografio,
kalkomanio,
miła manio,
wideo dla głodnych serc...
Pornografio,
ciepła chmuro,
chmuro, którą znam,
to z tobą, w tobie,
wśród aksamitnych wzgórz
niebotycznie szczęśliwie było nam.
Dziś
posłuszni racjom swym,
małżonkom,
sprawom,
szefom,
sięgamy po
ratunek wdów:
nocny telefon...
Dziękuję za noc.
Przepraszam, że nie mogę jej przyjąć.
Przepraszam, że dziękuję za noc.
Pornografio,
rękawiczko
fantastyczna,
zatoko łagodnych burz,
pornografio,
kameralna
scenografio ciał,
to z tobą, w tobie,
wśród niewidocznych zórz,
niewidoczne slow-foxy ktoś nam grał.
Dziś,
gdy los rozrzucił nas
jak karty albo kości,
zostało nam
niemało wszak —
dobro ludzkości...
Dziękuję za świat.
Przepraszam, że nie mogę go objąć.
Przepraszam, że dziękuję za świat.
Przepraszam, że przepraszam.
11 gru 2011
6 gru 2011
4 gru 2011
24 lis 2011
M-or.
zawsze się to na nas odbija, pięciogwiazdkowe nieszczęście. gratulujemy sobie nawzajem spojrzeniami.
wyschnięta skóra na kolanach, chłodne (bo już prawie grudzień, znowu grudzień) poranki na balkonach. cztery ramiona czystej, nieskalanej naiwności. tvp kultura albo teatry telewizji, weź się za siebie, weź się za coś, za cokolwiek.
fajnie, że jesteś, mogę poudawać, że się zgubiłam w talerzu pełnego czterodniowego bigosu, a Ty mnie złapiesz za piętę, wyciągniesz spomiędzy boczku, kiełbasy i kapusty, zatkasz sobie nos i nie dasz spać.
podpalam wysuszone na miazgę zielone listki. patrzę obcym ludziom prosto w oczy, odsuwam się od znajomych twarzy. spaceruję samotnie, bo Ty przesiadujesz, jak ten głupi, na tych balkonach, pleciesz sobie słowa, snując marzenia, że zobaczysz na horyzoncie zarys Notre Dame.
a gdybyś był rybą, czy dalej chciałabym za Ciebie wyjść? tak pytały słowa piosenki, ale ryby głosu nie mają, słów nie plotą, głupich marzeń nie snują, nie przesiadują na balkonach i nie wypalają tyle zioła.
a ja się tu kręcę pomiędzy propozycjami pełnymi niemoralnych treści, parzę herbatę (za dużo Gry, chciałam napisać mate <: ), w ogóle czuję się dobrze w swoim nieszczęściu i nie chcę od Ciebie odchodzić.
po co się w ogóle ujawniać.
"suchy lód ma temperaturę około -70 stopnie, więc trochę parzy." dokładnie to samo mam na myśli, Panie z telewizora.
z Acera napisali smsa, że mój laptop już siedzi w Brnie, w Republice Czeskiej i czeka na naprawę...
i tak w ogóle to Miriodor. takie przedwczorajsze przyjemności : )))
będę społeczna i pozdrowię z tego miejsca ciepło i serdecznie G.
ludzie, dlaczego wam się to nie podoba, jak to w ogóle możliwe?!
Subskrybuj:
Posty (Atom)