.

.

5 paź 2012

2:46





a w głowie jedynie wieczna zabawa słowem - zabrano mi mózg, przemielono przez maszynkę, jestem klonem, wtórną machiną bez wspomnień i możliwości rejestrowania obrazów. płaskie powody do radości. zapewnie nie masz mi nic do zarzucenia, dlatego rzucam sformułowaniami jak z automatu, bombarduję bezsensownymi porównaniami i mimo przygryzania wargi brzmię jak uśmiechnięty manekin z wystawy sklepowej. choć, oceń mnie, scarakteryzuj, zaklasyfikuj.
bielinka przed pracą, zakrwawione białka oczu, wszystkie żyłki tuż pod skórą, pulsujące jak bomba zegarowa. zgniatam puszke z czwartą baterią, spódnicę na kolanie mam ubrudzoną kawą (bo na konferencji obowiązuje smart casual), a na przerwie na papierosa dochodzi do krótkiej wymiany zdań, z której wynika, że nic nie znaczący współpracownik zna czy kojarzy punkt zaczepienia do sporej części mojej przeszłości. właściwie punkt odniesienia do połowy mnie.
nic nie komentuję, przygryzając wargę i nerwowo stukając filtrem papierosa o zęby dalej zachowuję się jak manekin.
szef wsadził dwa i pól kafla w bar hotelowy, pijcie do woli cieszcie się. uciekam do łazienki i zmoczonym rogiem białego ręcznika z logiem próbuję zetrzeć brązową plamę kofeinową. poprawiam na szybkości swój stan i myślę jak dotrzeć do białego rana. 160 kilometrów, wiecznie pod górkę.
ocieram brew nadgarstkiem i walczę z systemem jednej osoby - swojej własnej. kupuję paczkę fajek,biorę podwójnego drinka i zaciskam zęby. w uśmiechu, na bieli.








-
dodatek z ćmami.






23 wrz 2012

Jesień.

I przyszła moja ulubiona pora roku. Wraz z nią weekendowa (oby tylko) grypa. Leżę i faszeruje się paracetamolem oraz innymi lekami, popijając herbatą. A jutro do pracy. Poza tym będę okropną chwalipietą, ale muszę się pochwalić, że we wtorek na 99% czeka mnie awans. Jak się uda to jedziemy za 2 tygodnie na zjazd, obawiam się, że w większości alkoholowy. A w piątek po pracy byliśmy całą noc na imprezie z ludźmi z biura. Dlatego coraz bardziej lubię swoją robotę : )
I dlatego muszę się do jutra wyleczyć.
News z innej paczki - zostałam posiadacza konta bankowego. Teraz Ci wszyscy komornicy namierzą mnie w tri miga. I zegnajcie oszczędności.
W celu kompletnego updatu dodaje kilka zdjęć, które zrobiłam w międzyczasie tego szaleństwa.










8 wrz 2012

Zbieram pieniądze, uciekam do Szwecji.
















[Zakopałeś się, zwalczyłeś samego siebie, powiedz, ile to już lat, jakie czyny, jaka realizacja planów, jakie cele, i po co nam to wszystko.]
Mam to gdzieś, czuję się jakbym studiowała psychologię, wiem wszystko, stosuję wszystkie chore techniki, wzeram się w mózgi.
[Przyszedł weekend, pewnie też nie potrafisz spać.]

Stieg Larsson, mój powrót do czytania. Tyle do nadrobienia, fajnie.



2 wrz 2012

Sypiam z Klimtem.

Poniedziałek, początek września, zaczyna się, pod każdym względem. Tęsknię za czasem. Korzystam z jego braku.
Wróciłam do Halou.
W przyszły weekend może zdjęcia, trzeba wypróbować nowy aparat. Poprawiam się, planuję, działam.

Kiedyś będzie jeszcze lepiej. Dzięki za natchnienie.







28 lip 2012

papieros ma smak życia

"gdybym wiedział, że w ogóle istniejesz. 
gdybym wiedział... ale tego nie wiem" 

 

jadę. nie będzie mnie. tydzień, nie wiem. jadę odpocząć od tego cholernego miasta. 
będę robić to co powinnam. może rozbiję się w jakiejś głuchej puszczy, może rozpadnę się w małomiatseczkowym stylu życia, może będzie dobrze. może być agresywnie. ale bardziej agresywnie niż na codzień już chyba być nie może.
żółte trzewiczki (ciżemki). paczka fajek do kieszeni, aparat do torby, słuchawki na uszy i w drogę.