.
20 lip 2010
9 lip 2010
Olifant.
ślady na ramionach, po papierosach, siniaki, ugryzienia.
chyba nie wolno mi osądzać, ale to robię. wyrzucam ten gnój, to chwilę jeszcze potrwa.
chcę przestać się prosić. przestać pić, upijać się. błogostan.
nie ufam nikomu. samej sobie już przestałam.
nie umiem czerpać przyjemności z wylewania łez w ciepłe, pijane, uśpione plecy.
ze ściągania z siebie nieswoich włosów.
i chyba nie jest już w tym nic dziwnego.
obudziłam się z większą nienawiścią niż zasnęłam.
bo śnił mi się Olifant, który przychodził do mnie.
i miał tak znajome, tak niemal ciepłe ciało, jak to obok leżące.
a może to było to samo, tylko że to był sen.
lista kurczy się, tak cholernie, kurewsko się kurczy, że już ją zna na pamięć, nie potrzebuję do wyliczenia palców jednej ręki, wystarcza mi tylko smutek, wódka.
chciałabym też powiedzieć, że On mi wystarcza.
ale nie, przepraszam, cholernie mi nie wystarcza.
ale nie mogę przestać myśleć o zapachu i odgłosach.
znowu się cholernie męczę.
uwaga, ratunku, pomocy.
3 lip 2010
jak ja bardzo potrzebuję wyjechać, chyba nigdy tak tego nie potrzebowałam.
potrzebuję stu, może dwustu złotych, namiotu, umiejętności rozbijania namiotu, lasu nad jeziorem, kilku paczek fajek, dwóch butelek szampana i spokoju.
póki co zmrożona pepsi z zmrożoną wódką.
póki co oglądam stare filmy i czytam stare książki przygodowe.
a z głosników Imogen Heap. zapowiada lepszą noc.
06:07 edit:
nie wiedziałam, że nie lepszą, a cięższą. niemniej jednak wesołą.
2 lip 2010
1 lip 2010
praying open my third eye
szklanka wódki.
śnił mi się płacz i krzyk dziecięcy, może to przez te godziny spędzone wczoraj na placu zabaw.
pędzę. myślę, że popycham wiatr.
choruję od upału, mdleję na ulicy, słabnę.
a dzisiaj tylko ruski szampan z mrożonym musem truskawkowym.
i Bjork i Nosowska ze mną na parapecie, z książką, jej zapachem.
czuję się jakbym na nowo powoli zakochiwała się w życiu. ale to proces tak powolny i żmudny, i nudny, że chyba wolę poczekać, aż mi przejdzie.
wpół do dziewiątej, jeszcze jasne niebo.
oj, będziemy pić. całe wakacje.
możemy pić.
śnił mi się płacz i krzyk dziecięcy, może to przez te godziny spędzone wczoraj na placu zabaw.
pędzę. myślę, że popycham wiatr.
choruję od upału, mdleję na ulicy, słabnę.
a dzisiaj tylko ruski szampan z mrożonym musem truskawkowym.
i Bjork i Nosowska ze mną na parapecie, z książką, jej zapachem.
czuję się jakbym na nowo powoli zakochiwała się w życiu. ale to proces tak powolny i żmudny, i nudny, że chyba wolę poczekać, aż mi przejdzie.
wpół do dziewiątej, jeszcze jasne niebo.
oj, będziemy pić. całe wakacje.
możemy pić.
Dłoń zanurzasz we śnie
Dłoń zanurzasz we śnie
w zagrobowym cieniu.
Nie znajdujesz mnie,
wołasz po imieniu.
A ja leżę, tu
gdzie ma być nas dwoje
brak mi tylko tchu,
bo to ciało moje.
Dłoń zanurzasz we śnie
w zagrobowym cieniu.
Nie znajdujesz mnie,
wołasz po imieniu.
w zagrobowym cieniu.
Nie znajdujesz mnie,
wołasz po imieniu.
A ja leżę, tu
gdzie ma być nas dwoje
brak mi tylko tchu,
bo to ciało moje.
Dłoń zanurzasz we śnie
w zagrobowym cieniu.
Nie znajdujesz mnie,
wołasz po imieniu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.jpg)















